Zgłoszenie z prośbą o nadanie dostępu do parkingu - bo takie rzeczy też u nas się załatwia :)

 Uniżenie wielmożne Aśćki oraz wielmożnych Acanów proszę i padam do nóżek. Mianowicie rozchodzi się o to, aby mojemu skromnemu wehikułowi, kaligrafiją KT37317 nadobnie oznakowanemu, list żelazny przygotować. Glejt ów magiczny posłużyłby do otwierania magicznej bramy powozowni obokpałacowej, zwykłemu plebsowi niedostępnej.

Zaiste byłoby cudownie gdybyście wielmożne Aśćki i wielmożni Acanowie umożliwili mojemu skromnemu wehikułowi, wjazd do powozowni pod chmurką dostępnej, dla niższej szlachty do której się moja skromna osoba w naszym pałacu na Zapolskyey 44 zalicza.

Lubię użytkowników

Prowadzenie HelpDesku i praca w nim to nie zawsze przyjemne zadanie. Ale na szczęście zdarzają się też takie chwile kiedy można się z tej pracy cieszyć. Dział który prowadzę jest specyficzny. Można do nas zgłosić wszystko. Od tzw. pierdoły jak nie działająca lampka na biurku, po awarię serwera, nie działającą stronę itp.  Wszystko przyjmujemy na klatę. A m.in dzięki takim zgłoszeniom jak poniżej  w ciężkim dniu pracy zdarzają się radosne chwile.

“Witam.

Prosze o wymiane zamka w szafce z szufladkami.
Kluczyk uległ zębowi czasu i złamał się pod naporem ostatnich wydarzeń na arenie międzynarodowej…
Część kluczyka chciałaby jeszcze pracować i mówi “Nie wyjdę z tego zamka! Zamek - O muerte!” lecz druga część kluczyka już opuściła zamek i rozstała się z tym zatwardziałym, kluczykowym betonem tkwiącym w skostniałych strukturach zamka szafki z szufladkami…
Ponieważ ani jedna, ani druga część kluczyka nie chce samodzielnie współpracować z szafką np. uczestnicząć w jej zamykaniu, a jednocześnie współpraca tych 2 części i ich ponowne zejście się w szafkowej dziurce jest niemożliwe - Kierownik Operacyjny Pokoju (w skrócie KOP) nr 211 udzielił mi pełnomocnictwa do złożenia zlecenia z prośbą o wsparcie naszych wytężonych działań i doprowadzenie do szybkiego rozwiązania tej niezręcznej i powodującej napięcia na linii sprzęty/akcesoria/martwa natura/Onet.pl - dziurkowokluczykowej sytuacji mającej dalekosiężne oddziaływanie serwisy obsługiwane w tym pokoju. Prosimy więc uniżenie o wymianę zamka i zrobienie porządku z sitwą dziurkowo-kluczykową w tymże pokoju.
Dodam na marginesie, że moja szafka zawarła już uklad z szafką Asi W. w której równiez kluczyk podzielił sie na frakcje, z których jedna okupuje zamek….
Pomocy!!!”

Lek na całe zło

Nasilenie chaosu umiarkowane.

Jest wpół do czwartej - stoję sobie sam na biegunie bezsenności. Pełno tu piachu - dużo tego piachu nawiało mi pod powieki. Cały czas go czuję. Próbowałem już wszystkich sztuczek dzisiejszej nocy żeby się stąd wyrwać. Nawet szklanki ciepłego mleka. Niestety. Pozostaje mi ogrzewać się niby ciepłem i oświetlić biegun niby światłem z laptopowatego ekraniku. Słyszę tykanie zegarka. Zegarek to rzecz niepożądana na biegunie bezsenności. Im bardziej nie chcę na niego patrzeć tym bardziej tyka. I przypomina o zegarku który w ciszy odmierza czas w rogu ekranu. 3:39. Piec ogrzewa wodę eksplodując co chwilę i sycząc. Pompa w piecu pcha tą wodę w rury i w kaloryfery. Piec to poczciwe zwierzę - dba o to żebym nie zamarzł. Lodówa stoi w kącie z jakimś smutnym wyrazem uchwytów. Zamyśliła się i oziębła w środku. Ciśnieniomierz z długim ogonem śpi. Zamkął oczy wyświetlacza i drzemie. Obecnością przypomina o uporządkowaniu które powinno pomóc pokazywać mu lepsze wyniki. Za ciśnieniomierzem wielka góra leków. Piętrzą sie w tych swoich listkach, blistrach, pudełkach, słoiczkach, tubkach jak robaki. Owady przeróżnej maści. Są malutkie pchełki po których połknięciu zostaje w ustach lekarstwowy posmak. Są wielkie żuki które wrzuca się do szklanki wody i obserwuje jak kończą żywota bąbelkując. Są takie żuczki które się unicestwia poprzez ssanie. Za górą lekarstw stoi pudełko z herbatami. Jak zwykle herbaty są uporządkowane, stoją w dwóch rzędach z zawiniętymi ogonami. Jedna obok drugiej, a wszystkie takie same, to chińska armia jest. 03:49. Są w mojej kuchni tysiące rzeczy które mógłbym opisywać, ale na dzisiaj to wystarczy. Dziś te kilkanaście minut przed klawiaturą pozwoliło mi wnieść nieco uporządkowania w natłok myśli. Zaraz wstanę pójdę zdjąć szlafrok i umyć zęby. Położę się na łóżku i szczelnie okryję kołdrą. I nie będę się wkurzał że nie mogę zasnąć. Po prostu zamknę oczy i poczekam.

Planuję kolejny urlop

Znalazłem sposób na momenty kiedy jestem znużony/przepracowany. Planuję kolejny urlop. Tak sie złożyło, że widziałem ostatnio slajdowisko z podróży po Islandii. I zamarzyła mi się objechanie tej wyspy w kółko samochodem i oczywiście zobaczenie przy okazji bajecznych miejsc.  Ale do tego planu wrócę później. Bo przecież jest zima i trzeba się wybrać na nartki. Wróciłem do tego zimowego sportu po trzech latach przerwy po skręceniu kolana. I zdecydowanie muszę przyznać, że wolę jeżdzić na “boazerii” niż na desce. Plan jest taki żeby na ostatni tydzień lutego pojechać do Włoch w Dolomity, które kiedyś już odwiedziłem i które w pamięci pozostawiły piękne wspomnienia. Czekam jeszcze tylko na ostateczne potwierdzenie urlopu i myślami już jestem na Marmoladzie :)

A BTW - zimowych szaleństw - Olf daj znać czy wypróbowałeś deskę ;)

Jak tam było….

Tam czyli na urlopie. Minęło od niego zaledwie kilka tygodni. A wydaje mi się, że minęły wieki.

Byliśmy na Lanzarote - jednej z Wysp Kanaryjskich. Na wyspie na której czas sączy się w rytm szumu fal, popijany drinkami i pysznym espresso, wspomagany siestą. Było pięknie. Było wszystko czego można oczekiwać od urlopu. Spokój, odpoczynek, całkowite wyłączenie się z codzienności. Ciepły ocean zachęcał do pływania. Przed urlopem nie przepadałem za pływaniem. W czasie urlopu pływanie polubiłem bardzo. Teraz chętnie bym popływał - ale koniecznie w ciepłej, słonej oceanicznej wodzie.

Co do jedzenia - kompletny wypas. Przez pierwsze kilka dni wchłaniałem wszystkie pyszności jak nawiedzony. Później trzeba było przystopować.

Alkohole - do woli. Niestety żołądkowej gorzkiej nie mieli - ale nie spodziewałem się że będzie. Parą królewską były Martini Bianco i Rosso. od rana do późnego popołudnia. Po kolacji piwko miejscowe. całkiem całkiem, ale bez rewelacji. Rum z Colą no i wódka czysta - Aniushka - miejscowa podróba wódki. Generalnie wątroba do przeszczepu - chociaż ekscesów nie było.

Mógłbym pisać dużo. Ale niestety - po powrocie dopadła nas od razu szara rzeczywistość. Do pracy wróciłem tak intensywnie, że nie miałem czasu nic napisać. Ale bezsennośc znów się odezwała - postaram się wykorzystać ją efektywnie.






  • 40542 total